integracja
Koksowniki zniknęły z dnia na dzień z łódzkich ulic, przez co, można by pomyślec, że życie społeczne umarło. A tu niespodzianka
Jadę sobie prywatnym jak zawsze Solarisem a kierowca, który ewidentnie ma bardzo bogate życie wewnętrzne, myśli. Myśli myśli i duma. Co jakiś czas coś mamrocze pod nosem i nagle zbacza z trasy. Skręca tam gdzie nie powinien. 90% autobusu, gdy on próbuje cofnąc się na trase śmieje się pod nosem. Pozostałe 10% czyli emeryci niezwykle spieszący się na ryneczek, ze znamionami autyzmu wyrażającymi się w braku akceptacji do jakichkolwiek zmian w otoczeniu, burczy z niezadowoleniem pod nosem. Wyrywa im sie wręcz oburzone "no co pan?!". Mnie tam już nic nie dziwi w kwestiach MPK po tym, jak kiedyś kierowca puszczony na trase do pobliskich Brzezin pytał pasażerów gdzie ma skręcic.
Poza tego rodzaju integracją doświadczyłam również ostatnio zlotu branżowego. Koleżanki, których nie widziałam ze 3 lata odkryłam na nowo. W sumie sympatyczne doświadczenie mając na uwadze fakt, że spotkałyśmy się w kawiarni w centrum miasta, gdzie ludzie siadają w zbyt małej odległości od siebie i podsłuchują. Przez co gromada rozweselonych dziewcząt zbliżających się do 30stki musiała ich pozawstydzac. I działa, Temat łechtaczek, wibratorów i fryzjerstwa intymnego skutecznie odstraszał migdalące się pary. Uciekali w popłochu. Wyzwolenie postępujące. Tylko starsza, znaczy starsza od nas, bo tak po 50' para kochanków sie nie ugięła i z uchem nadstawionym chichotała do siebie uważnie nas obserwując. Było sie kiedyś pięknym i młodym- mysleli zapewne. Ano było.
Tagi: mpk,
spotkania trzeciego stopnia,
moje miasto łódź
2012-02-22 15:07:05 skomentuj (0)
jak psu zupa!
Madziunia, moja ukochana kuzynka złożyła mi wizytę w niedzielę coby zaprosic osobę mą skromną na wesele. No i super, pytanie tylko dlaczegóż przybyła z własną matką? Z nią bierze ślub? A może to dlatego że uroczystośc odbywa się w dniu matki? Pan młody mnie nie lubi czy jak? Nie znam się z nim za dobrze, widziałam go ze 3 razy w życiu, nie wymieniłam z nim pół słowa. Ale z madziunią też stosunki są mało rozwojowe od czasów dzieciństwa, kiedy to razem z jej bratem skutecznie zatruwaliśmy jej życie. Więc może po cóż to zaproszenie?
Bo czeba. Należy się jak psu zupa!
Nie omieszkała już w tym momencie przypomniec że już ja jako ostatnia się ostałam w stanie panieńskim i w zasadzie na weselu jestem niezbędna, bo któż będzie welon łapał? Także muszę byc, bo odmowa nie zostanie przyjęta. Partnera jeszcze nie zaczynam szukac, bo z moją krótkodystansowością mógłby nie dotrwac do końca maja. W kwietniu się zacznę zastanawiac. Na gwałt kulturalnego poszukiwac.
Dziadka poinformowałam o zaistniałym fakcie no i się oczywiście między skargami na wypróżnianie nie powstrzymał od pytania "a ty kiedy?". Słowo "singiel" wywołało w nim szczery uśmiech. Się rozbawił tak, jakby nie wiedział co to dla niego oznacza. A także dla jego syna i synowej. Wstyd! Wstyd w rodzinie!
Śnił mi się dziś mój znienawidzony a do niedawna ulubiony Bogdan. I oczywista rzecz że musiałam na niego wpaśc. Serce robiło łuput łuput ale udawanie , że się nie znamy było jak najbardziej na miejscu. I chuj ci w dupę!
Tagi: ludzie gupie som
2012-02-13 18:58:37 skomentuj (0)
na zachodzie bez zmian
wchodzę do domu o 3:05 w nocy i odczuwam dyskomfort. W drodze przez te 7 godzin juz myślałam o parówkach grzanych na łódzkim gazie, zastanawiałam się czy kot zamarzł przez te kilka dni. Weszłam i to nie było to, że zimno, bo w zasadzie kamczatka to a nie dom. Nie porządek na stole, którego wcześniej nie było. No i olśnienie. Matka postawiła na swoim. Moją artystycznie rozjebaną w oknie zasłonkę wsunęła równiutko w żabki. Tak równo, że mi się na wymioty zebrało.
Wróciłam z zachodu do centrum. Z zieleni w szarośc. Od razu zostałam obtrąbiona przez MPK, stopy odmarzły mi od czekania na autobus a w pracy czekał na mnie wciąż śmierdzący mario. Życie. Smutne bardzo, bo znów stanęłam twarzą w twarz z tym że siostra tam a ja tu. I moje życie społeczne ograniczające się do obserwacji rozmow ludzi przy koksownikach które rozprzestrzeniły się po Łodzi. A na zachodzie okazało się że nawet się zachowac w towarzystwie potrafię i rozmawiac z ludźmi. Dziwne.
Tagi: siostry,
mpk
2012-02-07 15:19:01 skomentuj (0)
no pacz!
Wczoraj los sprawił mi piątek 13-tego. 2 tygodnie za późno, ale kto wie. Może w takim razie 28 lutego zacznę obchodzic walentynki.
Z rana progi firmy przekroczył osobnik, który kiedyś musiał je przekroczyc, jednak odpychałam ten fakt od siebie jak najdalej. No ale przekroczył. Rozbił mnie na kawałki samą obecnością i poszedł. Nie poznał. Taka ma nadzieja.
Potem upiekłam ciasto bez połowy składników, bo zapomniałam o nich zupełnie. Ale ciasto wyszło.
Następnie okazało się, że wypłata dopiero po weekendzie. I jebło wszytsko bo sobie już porządek w głowie przed urlopem 2-dniowym zrobiłam. Miały byc zakupy rozłożone na 3 raty żeby nie łazic jak muł. A tak dupa.
I nawiązując do hitowych tekstów z oststnich tygodni, które choc odchodzą do lamusa, to we mnie wciąż budzą śmiech. Przesyłam mesydż. Otóż:
ja pacze a ty śpisz - to do kota
ja pacze a ty nie - to do pana z MPK
ty paczysz a ja udaje że nie pacze - to do innego pana z MPK
ja pacze, ty paczysz, ale razem paczec nie będziemy - to do bogdana
jak pacze to masz paczec też! to do Big Bear'a . też z MPK.
Tagi: mpk,
spotkania trzeciego stopnia
2012-01-28 16:02:16 skomentuj (0)
Jak się źle czujesz to się porównaj z innymi
Mój tata np jak się naje do tzw "wtynu" to wspomina biedne dzieci w Afryce.
Ja kupiłam sobie kolejne buty na zime. Jeszcze nie dorównałam mojej ulubionej koleżance, która na modowym swym blogu zamieściła kolekcję 15 par butów na sezon jesień/zima, ale wszystko przedemną. Kupiłam sobie buty w których moja stopa już nie jest poprostu stopą. Jest kurwa big footem. Wiosło poprostu. Mogłabym w kajaku siedziec i nogami przebierac to bym pewnie Wisłe wzdłuż przepłynęła i wciąż bym miała uda niedźwiedzie. Bo wiele bym się nie napociła z takimi wiosłami. Ale oczywiście pierwsze co zrobiłam jak zauważyłam tą dysproporcję to zaczęłam rozglądac się po stopach wokoło. No i się okazało że nie tylko moje stopy są tak duże w zimowych butach. I git majonez jak to mówią.
Tagi: zima
2012-01-25 19:01:45 skomentuj (0)
destrukcja
Szukam zajęcia, bo czuję, że wewnętrznie się rozpadam na części. Przez te kilka miesięcy kiedy nie ma gdzie z kim i po co wyrobiłam sobie takie automatyzmy, że wracając z roboty nawet się nad niczym nie zastanawiam. Siadam, włączam, jem, palę, tarmoszę kota, idę spac, wstaję, jem, wychodzę. Oprócz weekendów. Wtedy usunięta jest tylko częśc z wychodzeniem.
Biorę więc książkę, pierwszą z brzegu. O neandertalczykach. Sam tytuł "Zagadka neandertalczyka" mówi mi, że dowiem się wiele o mężczyznach. No ale gdzie i kiedy czytac skoro w autobusie nie ma nawet na tyle przestrzeni, żeby się po nosie podrapac, o tyłku nie wspominając. Ale poczekam aż gnojstwo śmierdzące strojem od wf-u wybędzie na ferie. Już autobusy tak często jeżdżą, że już chyba mniej na linię nie puszczą.
Oprócz czytania zmuszam się też do aktywności kulinarnej, która jest jednak destrukcyjna dla postanowienia noworocznego nr 1 czyli diety. Ni w te ni wewte.
Ten pewnego rodzaju stupor podejrzewam jest wynikiem pierdolonej atmosfery w robocie. Tego że ktoś próbuje mi wmówic, że jako najmłodszy pracownik nie mam nic do powiedzenia w kwestii WŁASNEGO urlopu. Bo jak ona - krowa mleczna- zaczynała to dopiero po roku mogła wziąc urlop. A ja tam kurwa jestem prawie dwa lata, licząc ze stażem więc ta informacja jest mi zbędna. Jak wiele innych. Że M pracuje tu już X lat i też ma coś do powiedzenia, że skoro ma dziecko to nie opłaca jej się przychodzic w majówke na jeden dzien. A mi się kurwa opłaca? Opłaca mi sie wyjechac w piątek i wracac w poniedziałek zeby w srodę byc w pracy? Dziecko ostatnio rządzi wszystkim.
Tagi: schizy
2012-01-17 17:29:51 skomentuj (0)
słuchacze informują
Budzik zadzwonił za wcześnie. Zawsze dzwoni za wcześnie. Na sniadanie zaplanowane parówki z zakazanym keczupem bo to wtorek i trzeba dobrze się rozpędzic zeby do piątku wytrzymac w firmie. Więc wstaję nie ociągając się. Szuru buru krzątu krzątu. I taka myśl się pojawia coby może jednak wiosenne buty założyc, bo od zimowych już nogi bolą. Ubrana i najedzona oczekuje tylko na światła z naprzeciwka. Bo jak doktor wyjeżdża samochodem z bramy znaczy, że już 7:00 i należy na 7:14 na autobus się wybierac. Radio coś stuka a spośród tych stukotów wyłania mi się "rafał informuje:w łodzi też śnieg pada".Nie. niemożlwie to. kłamią mnie i tyle. Ale żaluzje rozwieram i oczom swoim zaspanym nie wierzę.
Zajebało.
Ścieżki nie wydreptali więc buty zmieniłam, a na przystanku okazało się że ta połowa osiedla która porusza się samochodami postanowiła zmienic środek lokomocji na Solarisa
Tagi: zima
2012-01-10 16:30:00 skomentuj (0)